"Ars alit Artíficem"

Krzysztof SliwkaRozległość interdyscyplinarnych zainteresowań ukazuje zachwycający obraz Artysty. W artefaktach Krzysztofa Śliwki utrzymuje się pewne napięcie między linią ziemską, horyzontalną i linią nadziemską, prostopadłą. W ich przecięciu się i skrzyżowaniu rozgrywa się główny bieg historii ludzkości i egzystencji człowieka. Artysta patrzy nie tylko wokoło, ale także w górę, ta myśl zaczerpnięta z utworu Assunta Cypriana Kamila Norwida w sposób doskonały oddaje ideę udramatyzowania, głębi przeżyciowej w rzeźbie, w malarstwie, jak również staje się lirycznym wyznaniem poety. Jest to przejaw określonej wizji rzeczywistości, postulat dwuwymiarowej interpretacji wydarzeń, kryterium wartościowania, jak również postawa artysty wobec świata. Według rzeźbiarza człowiek jest usytuowany pośrodku na przecięciu ziemi, materii, cielesności i nieba, boskości i idealności.

Dr Barbara Trygar: Mam zaszczyt rozmawiać z Panem Krzysztofem Śliwką, rzeźbiarzem, malarzem i poetą ziemi rymanowskiej. Proszę opowiedzieć o początkach swojej drogi artystycznej. Co Pana zainspirowało, że postanowił Pan kształcić się w tym kierunku?

Pan Krzysztof Śliwka: Jako dziecko oglądałem rzeźby łemkowskich artystów, którzy zamieszkiwali te tereny. Bardzo mi się one podobały, zainspirowały mnie tak, że w wieku trzynastu, czternastu lat zacząłem rzeźbić. Po ukończeniu Liceum Plastycznego w Miejscu Piastowym, zacząłem pobierać nauki u Władysława Kandefera w Iwoniczu, znanego rzeźbiarza. Był asystentem Ksawerego Dunikowskiego. Z upływem czasu na mojej drodze artystycznej byli również inni rzeźbiarze jak Roman Górka, Bogdan Biernat, którzy uczyli mnie warsztatu artystycznego. Mimo, że przez dwanaście lat pracowałem w Domu Wczasów Dziecięcych w Rymanowie Zdroju, cały czas rzeźbiłem. W końcu postanowiłem poświęcić się tylko pracy artystycznej.

Dr Barbara Trygar: Józef Tischner w książce Myślenie według wartości napisał: „Być zainspirowanym, to znaczy znajdować się w horyzoncie pewnego promieniowania, w blaskach, którego zawsze może pojawić się uczucie wdzięczności za początkową sugestię” (J. Tischner, Myślenie według wartości, Kraków 1982, s. 264). Gdzie Pan najczęściej poszukiwał inspiracji?

Pan Krzysztof Śliwka: Inspirowałem się przede wszystkim rzeźbą łemkowską. Drewno to specyficzny materiał, długo nad nim trzeba pracować, aby osiągnąć doskonałą formę. Na początku zacząłem od rzeźbienia ludowych tematów i przed stawień. Do każdej formy należy dojrzeć. Moja obecna praca wygląda następująco: realizuję zamówienia, które otrzymuję, jak również wykonuję rzeźby dla siebie, które odzwierciedlą moją duszę, przedstawiają moje doświadczenia, emocje. W swojej pracy wykorzystuję również inne materiały jak ceramika, metal, cement, stiuk, tworzywo sztuczne, często łączę je ze sobą.

Dr Barbara Trygar: Proszę opowiedzieć o kierunkach przedmiotowej intencji.

Pan Krzysztof Śliwka: Najważniejszy jest dla mnie człowiek, który podlega wpływowi czasu, dojrzewa, zmienia się. W szczególności przedstawiam jego głowę i twarz. Bardzo dobrym materiałem do tego jest glina.

Dr Barbara Trygar: Ważna jest kwestia fundamentum divisionis, rzeźbi Pan również postać Chrystusa, często Ukrzyżowanego. Krzyż to dramat, walka dobra i zła, prawdy i kłamstwa, miłości i nienawiści. Czy figura Jezusa ma stanowić asumpt do rozważań nad tym, co w życiu jest najważniejsze?

Pan Krzysztof Śliwka: Chrystus Ukrzyżowany, czy Frasobliwy, bo często też takiego przedstawiam ma skłaniać do modlitwy, czy adoracji. Nie chodzi o to, aby ktoś zachwycał się jak to jest pięknie wykonane, ale dlaczego tak jest to zrobione. Ważna jest pewna wieloaspektowość i wielowymiarowość dzieła sztuki.

Dr Barbara Trygar: „Hej, las rymanowski za mgłą (a mnie dzisiaj jechać do Krakowa) czemuż mi to oczy zaszły łzą, (czemuż słońce za chmury się chowa?) Hej, gospodarz myje powóz na drogę,/ spakowane koszyska już stoją,/ […] Bądźcie zdrowe, przeszłości uroczyste cienie,/ wszak żywym jest świat żywy, a Sztuką świat myśli” (S. Wyspiański, „Kurier Warszawski” 1924, nr 220). Autorem zacytowanych słów jest Stanisław Wyspiański, poeta, dramaturg, malarz, który po raz pierwszy przebywał na Podkarpaciu w lecie 1889 roku. Proszę opowiedzieć o wykonanej rzeźbie młodopolskiego artysty dla Zespołu Szkół Publicznych im. Stanisława Wyspiańskiego w Rymanowie. Porozmawiajmy z ... Barbara Trygar „Ars alit Artíficem” - wywiad z Panem Krzysztofem Śliwką, rzeźbiarzem, malarzem i poetą

Pan Krzysztof Śliwka: Stanisław Wyspiański był mi zawsze bardzo bliski, z różnych względów. Kiedy przyjeżdżał do Rymanowa zatrzymywał się u mojej prababki. Czuję z nim jakąś tajemniczą więź, był to człowiek o słabym zdrowiu, tak jak ja, kiedy byłem małym chłopcem chorowałem na astmę. Oprócz pisania zajmował się rysunkiem, sztuką, ja znów rzeźbię, maluję, czasami piszę. Bardzo ucieszyłem się, kiedy miałem możliwość wyrzeźbienia jego twarzy. Czuję satysfakcję z tego, że Stanisław Wyspiański jest patronem szkoły w Rymanowie. To piękna postać, ale tragiczna, nierozumiana, w czasach kiedy tworzył. Nie tylko przez Polaków, ale także np. przez Paula Gauguina, słynnego malarza, u którego Wyspiański zatrzymał się, będąc we Francji. Wielki Artysta głoszący prawdę, której wielu nie chciało zaakceptować, co potwierdził w swoim wierszu: „Niech nikt nad grobem mi nie płacze...”.

Dr Barbara Trygar: Artysta ma za zadanie tak przedstawić postać ludzką, aby odbiorca mógł z jego pozycji ciała, gestów odczytać przesłanie. Wyrzeźbił Pan głowę Stanisława Wyspiańskiego, najważniejszą część ludzkiego ciała. W Twarzy drugiego człowieka można odkryć prawdę. O czym…? Co Stanisław Wyspiański chciałby przekazać dzisiaj młodemu pokoleniu, a Pan to zrobił za pośrednictwem tej rzeźby?

Pan Krzysztof Śliwka: Stanisław Wyspiański żył w czasach, kiedy Polska znajdowała się w trudnym położeniu politycznym. Myślę, że młodemu pokoleniu pragnąłby przekazać, prawdę o niepodległości, o którą należy walczyć i szanować. Dar wolności to ogromna wartość. Aprawda to wartość i fundament, na którym możemy tworzyć.

Dr Barbara Trygar: Dzieło malarskie to klucz do wnętrza człowieka. Obrazy Pana mają na celu mati dell'anima?

Pan Krzysztof Śliwka: Obraz czy rzeźba powinny poruszać widza, wywoływać w nim coś pozytywnego. Pragnę, by każda moja praca zachwycała i przyciągała, skłaniała do refleksji i dyskusji.

Dr Barbara Trygar: Jaką stosuje Pan technikę w malarstwie, czy jest to sfumato, która polega na rozmazywaniu konturów?

Pan Krzysztof Śliwka: Leonardo da Vinci bardziej stosował sfumato, aby ukazać „wilgotne powietrze otulające postać”. Ja podczas malowania używam grubej faktury, czyli impastu. Ma to na celu jeszcze większe zwrócenie uwagi odbiorcy. Bardzo dobrze to przedstawiają prace poświęcone Cyprianowi Norwidowi, które namalowałem pod wpływem inspiracji wierszem zatytułowanym „Bema pamięci żałobny-rapsod”. Staram się, aby w moich pracach było napięcie dramatyczne. Nie lubię ciepłych rzeczy, ale takie, które zmuszają do myślenia. Namalowałem kiedyś taki obraz. Dotyczył tragicznych wydarzeń w Srebrenicy w 1991 roku, kiedy zostało 8 tysięcy mężczyzn i chłopców zamordowanych przez Serbów. Obraz przedstawiał padający deszcz, który przybrał postać krwi. Tylko tyle, nie było tam innych ukrytych metafor, symboli czy znaków. Było to interesujące doświadczenie dla odbiorcy, stwarzało to powód do dyskusji. Człowiek posiada ogromną głębię, nosi w sobie duże bogactwo, które należy przedstawiać i, o którym należy rozmawiać.

Dr Barbara Trygar: Wspominał Pan również, że pisze Pan wiersze. Pozwolę sobie przywołać Leonarda da Vinci, który w Traktacie o malarstwie, malarstwo stawiał na równo z poezją. Czy Pana poezja to paragone o sztuce?

Pan Krzysztof Śliwka: Słowo poetyckie pomaga mi podczas rzeźbienia, wyjaśnia, staje się przekaźnikiem czynu, inspiruje. Słowo i działanie tworzą dwa bieguny tej samej dynamicznej całości. Bardzo lubię poezję swojego imiennika Krzysztofa Śliwki pochodzącego z Rybnika, mieszkającego obecnie we Wrocławiu. Przysłał mi jakiś czas temu tomik wierszy. Piękna poezja, szczera, bezpośrednia. Czytam poezje Tadeusza Różewicza, wiersze z okresu II wojny światowej, na przykład Grażyny Chrostowskiej, rozstrzelanej w Ravensbrück. Starożytni Grecy uważali rzeźbę za dyscyplinę artystyczną niższą od poezji czy malarstwa, które były nie tyle związane z pracą rąk, co wymagały wysiłku intelektualnego.

Dr Barbara Trygar: Każde dzieło musi mieć w sobie ukrytą tajemnicę. Kenneth Clark konstatował: „Tajemnicą może być cień, uśmiech i palec wskazujący w ciemności...”

Pan Krzysztof Śliwka: Dobrze jest, kiedy w dziele jest coś niedopowiedzianego. Wymaga to czasu, często rzeźbiąc, odkładam daną rzecz na pewien czas. Aby móc na to popatrzyć z innej perspektywy, spojrzeć na to od nowa, ale trzeba wiedzieć też, kiedy prace nad nią skończyć, tak aby odbiorcy pozostawić możliwość dopowiedzenia. W swojej pracowni mam prace, które mają już kilka, kilkanaście lat, mam taką tendencję, albo coś w nich zmienić, albo je zniszczyć.

Dr Barbara Trygar: Każdy artefakt jest symballo, Cyprian z Kartaginy podkreślał, że to znak rozpoznawczy dla spotykających się osób. Tam, gdzie są dzieła, tam dochodzi do spotkania artysty z odbiorcą, człowieka z człowiekiem. Gdzie Pan najczęściej wystawia swoje prace?

Pan Krzysztof Śliwka: Wystawiam w galeriach Xanadu i WorldartB w Warszawie, w galerii Pana Mariana Gołogórskiego na ul. Grodzkiej w Krakowie, współpracowałem z galerią Pana Tadeusza Strzępka w Kazimierzu Dolnym. Wystawiałem w różnych domach aukcyjnych, przez stowarzyszenie Civitas Christiana, którego jestem członkiem. Jak również m.in. w Rymanowie Zdroju, Iwoniczu Zdroju, w Krośnie, Sanoku, Lesku, Rzeszowie w Domu Kultury w Łańcucie. W ostatnim czasie współpracuję z prywatną galerią Pana Jacka Karolczyka, który jest stylistą, fryzjerem. Ma studio w Szczecinie i postanowił wystawić w nim moje rzeźby, tam gdzie są ludzie i ich się upiększa, tam powinna mieć swoje miejsce sztuka, która mówi o pięknie. Oczywiście bardzo dobrą platformą jest internet, który odwiedza tysiące ludzi.

Dr Barbara Trygar: Nad czym aktualnie Pan pracuje?

Pan Krzysztof Śliwka: Aktualnie pracuję nad kilkoma projektami równolegle. Jest kilka kościołów, które zamówiły u mnie rzeźby. Ale przede wszystkim pragnę tu wspomnieć o pracach na Kalwarii Rymanowskiej, odnowiłem niektóre płaskorzeźby i wykonałem również nowe. To miejsce szczególne, związane z hrabiną Anną Potocką, piękna postać, patronuje ludziom sztuki. Rzeźbiłem też tablicę pamiątkową Jej poświęconą na budynku Nadleśnictwa w Rymanowie. Warto o niej mówić, rozmawiać, bo wciąż czeka na odkrycie. Napisałem już dawno o Niej wiersz, który pragnę Pani podarować.

Dr Barbara Trygar: Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę i piękny wiersz. Życzę Panu wielu wspaniałych, twórczych pomysłów, a odbiorcom niepowtarzalnych doświadczeń z odkrywania tajemnic sztuki. Na zakończenie pozwolę sobie zacytować słowa Anny Potockiej z Działyńskich: „W ten siła! Niech to gniazdo rymanowskie łączy nas wszystkich po całej Polsce w jednej idei: wielkiej, świętej służby Bogu i Ojczyźnie...” (A. Potocka, Mój Pamiętnik, Kraków 1927, s. 211).