Myszkal 07Wielu artystów, uczonych konstatowało, że chrześcijańską treść w sposób doskonały może wyrazić sztuka, według antycznej sentencji Hipokratesa: „Sztuka trwa długo, życie krótko” (Czesław Jędraszko, Łacina na co dzień, Warszawa 1973, s. 28). W III wieku ikonografia przedstawiała Chrystusa, Bogurodzicę, Apostołów i wizerunki męczenników. Pierwsze próby formowania się kanonu ikonograficznego pojawiały się w 692 roku na Soborze in Trullo. Prawosławne pojmowanie ikony zostało opracowane w okresie ikonoklazmu i potwierdzone na VII Soborze Powszechnym w Nicei. W Orosie Soboru można przeczytać, że jednym z elementów tradycji Kościoła jest malowanie wizerunków na obrazach, aby były zgodne z przekazem podanym przez Ewangelię i te potwierdzały, że Słowo Boże stało się człowiekiem (Zob. Dokumenty Soborów Powszechnych. Teksty: grecki, łaciński, polski, T. 1, Warszawa 2002, s. 337). Rozkwit sztuki ikonograficznej nastąpił po soborze nicejskim. W okresie X-XII wieku ukształtowała się koncepcja obrazu i symbolu. W renesansie macedońskim zostały opracowane normy i reguły porządkujące sztukę pisania ikon i utrwaliły się podstawowe kanony artystyczne rządzące sztuką sakralną, tworzącą z niej zespół norm zwartych, harmonijnych i jednolitych, charakterystyczny dla świata bizantyjskiego (Zob. G. Ostrogorski, Dzieje Bizancjum, Warszawa 2008, s. 552-553). W okresie klasycyzmu Kommenów, ukształtowały się zasady „bizantynizmu”, w którym dominowało „bogactwo duchowe i wieloaspektowość sztuki” (Zob. O. Popowa, a. Smirnowa & P. Cortesi, Ikony, tłum. T. Łoziński, Warszawa 1998, s. 40).

Serdecznie zapraszam w podróż po świecie ikon, w której przewodnikiem jest Artysta Pan Robert Myszkal.

Dr Barbara Trygar: Mam zaszczyt rozmawiać z Panem Robertem Myszkalem, ikonopisarzem, muzykiem, poetą. Proszę opowiedzieć o swojej drodze artystycznej. Od którego momentu w życiu zaczął się Pan interesować sztuką? Kto Pana zainspirował?

Pan Robert Myszkal ikonopisarz: Sztuką zacząłem się interesować w liceum. Mój ojciec był nauczycielem plastyki. Źródłem inspiracji na pewno jest miejsce, w którym mieszkam, jak również przebywałem. Często jeździłem w Bieszczady, do Zagórza nad Osławę do dziadków. Są to tereny pogranicza, dochodzi w nich do przenikania różnych kultur, które wpływają na nasze życie, sposób myślenia.

Dr Barbara Trygar: Martin Buber w książce Problem człowieka napisał: „Ty ujawnia się w przestrzeni, ale w przestrzeni wyłącznego Naprzeciw, zaś całą reszta może być jedynie tłem, z którego ono się wynurza, ale nie jego granicą czy miarą” (Martin Buber, Problem człowieka, tłum. R. Reszke, Warszawa 1993, s. 126). W latach 1985-1988 mieszkał i pracował Pan wśród ludności łemkowskiej i ukraińskiej. Proszę opowiedzieć o tym doświadczeniu spotkania z inną kulturą.

Pan Robert Myszkal ikonopisarz: Pracowałam i byłem dyrektorem szkoły w Morochowie która była Szkołą Filialną Szkoły Zbiorczej w Mokrem. W latach 1977-1981 miejscowość ta nazywała się Mroczków. Znajdowała się w powiecie sanockim, w gminie Zagórz, położona nad rzeką Osławą. Dominuje tutaj kultura i tradycja łemkowska. W szkole było od trzydziestu do pięćdziesięciu dzieci, od czwartej klasy uczniowie uczyli się języka ukraińskiego przechodząc automatyczne do Szkoły Zbiorczej w Mokrem. Większość uczniów była bardzo muzykalna grali na fletach. Istnieje tutaj zespół pieśni i tańca „Osławiany”, liczył w tym czasie ponad sto kilkanaście osób. Pragnę opowiedzieć o ważnym spotkaniu w szkole z księdzem prawosławnym Anatolem Tokajukiem. W Morochowie znajduje się prawosławna cerkiew Spotkania Pańskiego. Parafia unicka obejmowała miejscowości Mokre, Nieboszczany, Ratnawicę, Zawadkę Morochowską i Poraż. Była częścią eparchii przemyskiej. Od 1934 roku znajdował się pod kuratelą Apostolskiej Administracji Łemkowszczyzny. W 1961 roku budynek został przekazany prawosławnym i obecnie jest siedzibą miejscowej parafii. Mieszkając w Morochowie poznałem malarstwo ikonowe. Zacząłem się nad nim zastanawiać, poddałem refleksji obraz „Madonnę” Rafaela Santi i ikonę Matki Bożej? W czym są podobne, co ich różni? Ksiądz Tokajuk powiedział mi, że ikonę należy interpretować w kontekście teologicznym. Jest to sztuka, która ma sugerować pewne zachowania, uczynki, idee. Interesująca jest technika, tworzenia ikon przy użyciu naturalnych pigmentów, tzw. temperą żółtkową.

Dr Barbara Trygar: Co jest dla Pana w kulturze łemkowskiej takiego „niepowtarzalnego”?

Pan Robert Myszkal ikonopisarz: Na pewno ikony, posiadają one niepowtarzalny wymiar sakralny. Proszę spojrzeć na tę ikonę jest mojego autorstwa, Matka Boska z Dzieciątkiem Jezus, ubrana w koszulkę. W wierze katolickiej, np. Matka Boska Częstochowska ma zakładane sukienki, w tradycji prawosławia nakłada się koszulki. Bogactwo barw, złoto, zieleń, ramy obrazu są przyozdobione bogatymi, szlachetnymi kamieniami, które stanowią wotum. Dla mnie ikona jest formą wyciszenia. Jak również ma swoją głębię, że ktoś nad nami czuwa. Oczywiście ikona dla niektórych może stanowić formę wystroju, ale należy pamiętać, że ona przede wszystkim ma charakter sakralny. Kiedy Jan Paweł II w 2004 roku przekazał „Matkę Bożą Kazańską”, Ikonę Jedności, która była czczona od 1597 roku przez prawosławnych chrześcijan Kościołowi rosyjskiemu. Ludzie zrozumieli, że ikony mają ogromną wartość, to obrazy święte, przed którymi należy się modlić. Jest ona niepowtarzalna, nigdy nie będzie miała opisów w języku zachodnim, tylko starocerkiewnym lub greckim. Kiedy pracowałem w Bieszczadach otrzymałem książeczkę do nabożeństw z 1860 roku napisaną w języku gotyckim i starocerkiewnym. Mimo, że pojawią się w obu religiach ci sami święci, są oni osadzeni w innym kontekście religijno-kulturowym. Ikona Jezusa Chrystusa nazywana „Pantokratorem” przedstawia Jezusa jako władcę i sędziego Wszechświata. W jednej ręce trzyma Pismo Święte, a drugą dłonią błogosławi. Charakterystyczne jest ułożenie palców nawiązujące do greckiego monogramu Chrystusa: IC XC.

Proszę zwrócić uwagę na przykład na tę ikonę św. Jerzego. W kościele prawosławnym uznawany jest za „wielkiego męczennika”. Tak go ukazuję, młody rycerz w zbroi, czerwonym płaszczu, na białym rumaku, godzącego włócznią w smoka. Ratujący młodą księżniczkę Elisabe, córkę pogańskiego króla Seleny w Libii. Tworzę ikony patynowe i postarzane, przy użyciu techniki temperowej. Wykorzystuję ciemne barwy, aby oddawały tajemniczą atmosferę kultury wschodniej. Jestem pod wrażeniem ikony „Drabina świętego Jakuba” w Muzeum w Sanoku. Warto też dodać, że moje ikony znajdowały się przez szereg lat w przeszklonej rotundzie sanatorium „Eskulap” w Rymanowie Zdroju.

Dr Barbara Trygar: Często Pan przebywa w ruinach cerkwi w Berezce. Proszę przybliżyć atmosferę tego miejsca. Przypomina mi się sztuka z okresu „Sturm und Drang” z lat 70. XVIII wieku, grupa młodych artystów na czele z filozofem Johannem Gottfriedem Herderem szukała inspiracji w kulturze ludowej. Czy Pan też w tym miejscu poszukuje prawdy o człowieku?

Pan Robert Myszkal ikonopisarz: W Berezce TVP3 nakręciło o nas film. Stary kościół, zbór, ruiny tam jest niepowtarzalny klimat, bardzo dobra akustyka. Tam koncertowaliśmy z moją córką Heleną, wnukiem Mikołajem i lirnikiem Stanisławem Nogajem. Jestem z nich bardzo dumny, młodzi i bardzo zdolni. Wspólnie spędzony czas przy dźwiękach lutni, które w doskonały sposób oddają atmosferę tego miejsca ma ogromną dla nas wartość. Jest to dla nas wielka przyjemność, zabawa, sprawia nam dużo radości i daje ogromną satysfakcję. Lubię dawną muzykę, gram na starych instrumentach, czasami coś piszę. Ważne jest miejsce, w którym przebywamy, przeniknięte mistyką, tajemnicą. Często koncertujemy w takich przestrzeniach.

Dr Barbara Trygar: Gotycyzm, charakterystyczny dla malarstwa Caspara Davida Friedricha, zrujnowane budowle, melancholijna atmosfera, ponure piękno ruin, przywodzi myśl nieobecności, braku, nieistniejącej całości. Jak również odzwierciedla duszę człowieka, rozdartą, milczącą?

Pan Robert Myszkal ikonopisarz: Przy symbolice zawsze tak jest, to staram się przedstawić na moich obrazach. W miejscach, w których przebywam, wierzę, że są tam inni, którzy kiedyś tam żyli, nie widać ich teraz, ale oni są stale obecni. Na moich obrazach ukazuję Anioła bez twarzy, tajemniczą postać, a może to twarz każdego z nas. Nazywam ich strażnikami czasu i pamięci. Bieszczadzkie Anioły są mroczne, bo Bieszczady są mroczne. Scenografia jak u Caspra Davida Friedricha.

Uczestniczyłem systematycznie od 2000 roku z moimi wystawami malarstwa na Festiwalu „Bieszczadzkie Anioły” tworzonym przez zespół „Stare Dobre Małżeństwo”. Okres ten zaowocował całymi cyklami moich obrazów olejnych: pt „W zapomnianych wioskach”, „Dmuchawce” czy „Anioły Bieszczadzkie”. Powstało także bardzo dużo tekstów o Aniołach, niektóre są śmieszne, inne poważne. Podaruję pani jeden z moich tekstów „Modlitwa Bieszczadnika”.

Dr Barbara Trygar: Muzyka to obraz duszy. Co pragnie Pan przekazać za pomocą śpiewu i melodii?

Pan Robert Myszkal ikonopisarz: Historię… Pasja do zbierania starych instrumentów muzycznych pojawiła się od momentu, kiedy u dziadka, który pochodził ze „wschodu” (okolic Lwowa) znalazłem pierwszą zniszczoną mandolinę czy cytrę. Zatem od lat zbieram stare instrumenty, naprawiam muzykuję ale staram się grać też na innych instrumentach jak bandura, lutnia. Przejdźmy do moje pracowni i pokażę te instrumenty: harfa wschodnia, bandura lwowska. Olbrachtowie mieli całą orkiestrę bandurzystów. Na wschodzie dawnej Rzeczpospolitej chodził „dziad” nazywany bandurzystą (inaczej „dziad proszący”). Poprzez śpiew i granie opowiadał różne historie. Na wschodzie mówiono, że są to dumki, które opowiadały o sprawach miłosnych i dumy o kwestiach poważnych. Zaśpiewam jedną z nich, utwór „Wstawaj Ojcze Atamanie”:

Wstawaj Ojcze Atamanie
Ukraina śpi w najlepsze.
Śpią sokoły na kurhanie
I stanęła woda w Dnieprze.

Koń już ledwo nogi wlecze,
Człek tak żyje, a nie żyje,
Czas nie płynie jeno ciecze,
Gdzieś w Limanie czajka gnije.
Dum, dum, dum, dum
Wychowskiego szablą krzywą
Mała bawi się dziecina.
Ty, kozacze, śpisz leniwo
Płacze Matka Ukraina.
Dum, dum, dum, dum ….

Skowroneczek strzepnął piórka,
Gdzieś nad stepem orzeł kracze,
Krzyczy pardwa i przepiórka,
A ty jeno śpisz kozacze.

Ej, ty Ojcze Atamanie
Niech przed tobą się użalę.
Gdy tak dłużej pozostanie
To chatynkę swoją spalę.

Spisę w drobne drzazgi złamię,
Szablę rzucę na dno morza.
Sam się skryję gdzieś w kurhanie,
W dzikich stepach Zaporoża
Dum, dum, dum, dum ...

Kolejny instrument to lutnia średniowieczna, pojawiła się w Polsce około V wieku, jest to bardzo drogi, królewski instrument. Pochodziła z arabskiej Hiszpanii, niektórzy badacze podkreślają, że z Sycylii, przywędrowała do nas za pośrednictwem muzyków bizantyjskich. W średniowieczu grali na niej minstrele. Ważną rolę odgrywała w epoce renesansu i wczesnego baroku. Śpiewane przy tym piosenki opowiadały o zwyczajnym życiu, codziennych obowiązkach czy uczuciach miłosnych.

Proszę spojrzeć na jeszcze jeden instrument to lira dziadowska i posłuchać jej dźwięków. Trafiła do Polski, kiedy król Władysław Łokietek wydał za mąż córkę Elżbietę za Karola Roberta, króla węgierskiego. Lirnictwo to wyjątkowe zjawisko kulturowe. Największy rozkwit liry korbowej to okres od X do XVII wieku. W XVII-XIX wieku lira stała się instrumentem ludowym, najczęściej towarzyszyła pieśni dziadowskiej. „W Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza mamy taką scenę, w której Zagłoba zabiera lirę dziadowi i gra: „Hej ludzie, ludzie, Tatarzy napadli...”.

Dr Barbara Trygar: Kto miał przyjemność zapoznać się z Pana pracami? Jak Pana dzieła artystyczne zostały docenione?

Pan Robert Myszkal ikonopisarz: Realizowałem kilka projektów z zakresu ikonopisarstwa finansowanych przez Ministerstwo Kultury jako wykładowca i prowadzący warsztaty zgodnie podpisaną umową i planem zajęć. Pracowałem dla „Fundacji Otwarte Serce”, na jednym z afiszów aukcji sztuki z czerwca 2007 roku w Konsulacie RP w Nowym Jorku, wśród stu wymienionych najwybitniejszych nazwisk pojawiło się również moje. Miałem wiele wernisaży w Polsce i na ziemi rymanowskiej, wspólnie z Krzysztofem Śliwką miałem wystawę w Budapeszcie. TVP 3 Rzeszów nakręciła kilka filmów dotyczących mojej twórczości więc jest to pewna formą jej docenienia.
Za pracę w szkolnictwie i artystyczną otrzymywałem nagrody, warto wymienić m.in.: „Medal Komisji Edukacji Narodowej”, „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

Dr Barbara Trygar: Hezjod w dziele Prace i dnie napisał: „Jeżeli zechcesz inne wyłożę Ci teraz słowo. Składnie i umiejętnie, a Ty przechowuj je w sercu…” (Hezjod, Prace i dnie, tłum. J. Łanowski, Warszawa 2004, s. w 59-85). Jaką myśl Pan chciałby skierować do odbiorców Pana sztuki, jakie słowo od Pana mają przechowywać w swoim sercu?

Pan Robert Myszkal ikonopisarz: Sztuka wyraża wnętrze człowieka. Przypomina o tych, którzy odeszli, ale ciągle są wśród nas. Potrafi wyrazić to co jest niewyrażalne.

Dr Barbara Trygar: Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę. Życzę wielu inspirujących myśli, doświadczania Piękna sztuki ukrytego w malarstwie, melodii i słowie. Niech każde spotkanie z Innym będzie zarazem „Ta eis heauton”.

​​​​

   
         
Myszkal 12   Myszkal 10   Myszkal 08