Opowiadam Państwu w tym cyklu o ludziach niezwykłych, w jakiś sposób związanych z naszym regionem. Były to osoby zasłużone dla nauki, kultury, duchowości religijnej i patriotycznej, czy znaczące dla rozwoju lokalnej społeczności. Przyszła pora i na takich ludzi, którzy wybili się na wysokie stanowiska państwowe. Zawsze wtedy zastanawiam się nad motywami ich działań. Czym kierowali się w podejmowaniu życiowych wyborów i ważnych decyzji. Czy na życie ludzkie składają się bardziej uwarunkowania środowiskowe, wychowanie czy predyspozycje psychofizyczne? A może jedno i drugie decydowało w przypadku wyboru drogi życiowej człowieka, o którym dziś piszę, człowieka niezwykle kontrowersyjnego.
Władysław Gomułka urodził się w Białobrzegach, aktualnie dzielnica Krosna, w 1905 roku, w rodzinie robotniczej Jana i Kunegundy. Edukację zakończył w wieku 12 lat, potem kształcił się zawodowo – został ślusarzem. Początkowo jego działalność lewicowa (PPSlewica) była nacechowana antypaństwowo, powodowała ciągłe zatargi z władzami kraju. Działał w organizacjach związkowych, w KPP, której działalność była wtedy nielegalna, a potem w PPS. W 1932 roku podczas strajku w Łodzi dostał ciężką ranę postrzałową w nogę, po której pozostał mu niedowład. Wtedy został skazany na 4 lata więzienia za próbę „zmiany przemocą ustroju państwa polskiego”. Po 2-letnim pobycie wyjechał do ZSRR, gdzie się leczył i uczył w Międzynarodowej Szkole Leninowskiej. Przeszkolenie wojskowe prowadził wówczas Karol Świerczewski. W 1936 roku pełnił funkcję sekretarza Komitetu Okręgowego KPP w Katowicach. Za organizowanie strajków i działalność wywrotową został skazany na więzienie, z którego uciekł do Warszawy, a potem na tereny okupowane przez Związek Radziecki. Po agresji Niemiec na ZSRR powrócił w rodzinne strony, do Krosna, aby organizować komórki PPR na Podkarpaciu. Wykazywał wielkie „parcie” do władzy. W 1941 został wybrany do zorganizowania komunistycznego podziemia w okupowanej Polsce, ale już po dwóch latach Kreml mocno go skrytykował za dążenie do uzyskania pewnej niezależności decyzyjnej.
W 1951 został oskarżony o odchylenia prawicowonacjonalistyczne, wprowadzanie do PPR-u agentów polskiego kontrwywiadu i wraz z niedawno poślubioną żoną, Liwą Szoken (miał z nią dwóch synów, z których jeden zmarł w dzieciństwie), został uwięziony przez Bieruta. Przebywał w Miedzeszynie, w bardzo dobrych warunkach. Po uwolnieniu, w grudniu 1954, oczyszczono go z zarzutów i zaproponowano urząd premiera. Tej propozycji nie przyjął, oczekując na najwyższy urząd. Po śmierci Bieruta, na fali rozliczeń za poznański czerwiec – strajki, ofiary śmiertelne, w październiku 1956 został wybrany I sekretarzem KC PZPR. Nie kojarzono go ze stalinizmem, który w tym czasie (śmierć dyktatora w 1953 i raport Chruszczowa, krytykujący metody Stalina) już w wielu kwestiach był krytykowany, przyśpieszono zmiany w partii. Gomułka rzeczywiście zapowiadał polską drogę do socjalizmu, deklarował poprawę życia Polaków. Przestawił gospodarkę z profilu zbrojeniowego na rozwój przemysłu lekkiego, spożywczego. Poprawiło się zaopatrzenie w sklepach. Nowy I sekretarz był postrzegany jako polityk wielkich ludzkich nadziei. W listopadzie tego roku prowadził rozmowy polskoradzieckie nt. umorzenia zadłużenia Polski, statusu wojsk radzieckich w naszym kraju, postanowień dotyczących repatriacji 30 tys. Polaków z ZSRR. Nastąpiła zmiana polityki wewnętrznej w związku z oddolnymi ruchami społecznymi. Wypowiedział wtedy nawet takie zdanie: „Można rządzić narodem, gdy się utraciło jego zaufanie, za pomocą bagnetów, ale kto się orientuje na taką ewentualność, ten sam orientuje się na zagubienie Krośnianin, o którym głośno było w Polsce Ludowej wszystkiego. Nie możemy wracać do starych metod”. To był czas polskiej odwilży politycznej, tzw. gomułkowskiej. Dokonała się liberalizacja władzy, unormowały się stosunki z Kościołem, uwolniono więźniów politycznych, m.in. kardynała Wyszyńskiego. Niestety był to ze strony władz tylko zabieg taktyczny i krótkotrwały. Kiedy nastroje społeczne się uspokoiły, partia znowu ograniczała swobody obywatelskie. Polacy musieli zacisnąć pasa, podporządkować całe życie społeczne, kulturalne, rodzinne wymaganiom władzy. Życiu zaczynało brakować perspektyw, postępował terror, zastój kulturalnospołeczny, poczucie beznadziei i szarości. Coraz bardziej rozchodziły się drogi państwa i Kościoła. Gomułka wrócił do policyjnych metod walki z Kościołem. Zamykano placówki oświatowe, prowadzone przez zakony, usunięto naukę religii ze szkół, zamykano seminaria i nowicjaty zakonne, usuwano krzyże, ograniczano pozwolenia na remonty i budowę świątyń. Wprowadzono obowiązkową służbę wojskową dla alumnów seminariów.
Zlikwidowano, założoną przez Blachnickiego Krucjatę Wstrzemięźliwości, zamknięto jej siedzibę w Katowicach, a założyciela umieszczono w więzieniu, zakazano ruchu pielgrzymkowego i procesji oraz wakacyjnego duszpasterstwa. Skazywano duchownych za nielegalne budowy sakralne czy działalność wydawniczą. W 1962 roku powołano IV Departament MSW do walki z wrogą działalnością Kościoła i Związków Wyznaniowych. Funkcjonariusze tego pionu prowadzili intensywne działania do roku 1989. Prowadzono poszukiwania współpracowników w kręgach kościelnych. Ocenia się, że było takich osób ponad 900. Największa nagonka i najbardziej napastliwa, trwała po ogłoszeniu przez Episkopat listu biskupów polskich do niemieckich. Zatrzymano i przesłuchiwano wówczas ponad 4,5 tys. księży. Bardzo ważnym celem działań Gomułki było utrudniani i sabotowanie uroczystości millenijnych (rok 1965-66). Prymas Wyszyński pisał: „Rok ten był pełen bardzo ciężkich prac soborowych, milenijnych i wielu udręk, wyrządzonych nam przez naszych rodzimych komunistów. Takiego sponiewierania człowieka, jakiego dopuszcza się PZPR, dawno nie oglądaliśmy.” Trzeba podkreślić słowo „naszych”, niekoniecznie i nie zawsze sowieckich komunistów. Gomułka, pseudonim „Wiesław”, to był człowiek, który miał świadomość jak wiele od niego zależy, miał aspiracje do ludzkich sumień i podziwu dla swoich poczynań. Bardzo trudno było z nim współpracować, był konfliktowy, zaborczy i despotyczny. Nie mógł znieść sytuacji przywództwa prymasa nad narodem, dlatego jego decyzje były czasem nieuzasadnione, a nawet absurdalne, choćby uwięzienie obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, zakaz wjazdu do Polski papieżowi Pawłowi VI, czy zdjęcie „Dziadów” z afisza w Teatrze Narodowym, itp. Wszystko wskazywało na to, jak bardzo obawiał się krytyki i kwestionowania autorytetu PZPR. Sprawa przedstawienia „Dziadów”, w którym dopatrzono się u Mickiewicza (?) antysowieckich elementów, wygenerowała protesty studenckie, aresztowania i siłowe rozwiązania. Podobnie wybrzmiała sprawa czystek wobec ludności pochodzenia żydowskiego. Nawiasem mówiąc, jego żona pochodziła z tej nacji. Wielka kampania antysemicka spowodowała wyjazd z Polski wielu wykształconych, wartościowych ludzi. O co chodziło? Czy o opowiedzenie się ZSRR po jednej ze stron konfliktu izraelsko-arabskiego, czy może o wzmocnienie kadrowe młodego kraju Izrael? Swoim apodyktycznym stylem rządzenia Gomułka zrażał do siebie kolejne środowiska. Z elit władzy usuwano osoby kojarzone z reformatorskim nurtem w PZPR. Ostro rozprawił się z frakcją „mijalowców” i „partyzantów”. Na jego rozkaz minister obrony narodowej, Wojciech Jaruzelski, brutalnie i szybko przeprowadził czystkę w wojsku, zwolniono kilkuset oficerów. Wcześniejszym konfliktem był ten ze środowiskiem naukowców i literatów, którzy wobec absolutnej cenzury i ograniczeniom wydawniczym, zaprotestowali zbiorowo „Listem 34”. Odpowiedzią był kontr-list, kilkuset literatów, inspirowany przez władzę. Dziś można sprawdzić, kto po której stronie się podpisał. Towarzysz Wiesław był w coraz trudniejszej dla siebie sytuacji. Przygotowywała się nowa partyjna frakcja na Śląsku, oczekująca zmian w partii. Gomułka w 1968, pod pretekstem walki o polskie granice zachodnie, stał się jednym z inicjatorów interwencji Układu Warszawskiego w Czechosłowacji podczas rozruchów. Czesi do dziś nam tego nie zapomnieli. Kiedy ministrem spraw zagranicznych Niemiec został Willy Brandt, Gomułka nawiązał stosunki dyplomatyczne w sprawie nienaruszalności zachodniej granicy Polski. W grudniu 1970 roku, Niemcy uznały granicę na Odrze i Nysie. Mimo tego sukcesu sytuacja była trudna. Centralizacja władzy i decyzyjności spowodowała trudności z zaopatrzeniem rynku. Gomułka musiał w tym samym miesiącu podnieść znacząco ceny żywności. Było to przed Świętami. Spotkało się z odwetem w postaci masowych strajków robotniczych, począwszy od Wybrzeża przez całą przemysłową Polskę. Reakcją władzy była pacyfikacja rozruchów i miała ona charakter zbrojny. Gomułka podjął decyzję o wprowadzeniu wojska, czołgów i ostrej amunicji. Zginęło wiele osób. To był brutalny cios wymierzony narodowi przez władzę ludową. Towarzysz Wiesław został odwołany 20 grudnia 1970 roku, a jego miejsce zajął Edward Gierek. W roku następnym pozbawiono go wszystkich innych funkcji. Przeszedł na emeryturę. Zmarł 1 wrześni a 1982 roku, w Konstancinie-Jeziornej, pochowano go na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie. Taki był nasz rodak Władysław Gomułka. Nie oceniam, przytaczam fakty historyczne. O motywacjach i prawdziwych pobudkach nie mam wiedzy i nikt jej nie posiada. Wielu z nas pamięta jak było. Resztę okrywa milczenie i kamień grobowy.
Małgorzata Śliwka



