8 stycznia 1884 r. w oddalonym zaledwie o 180 km od Rymanowa Stryju, urodził się jeden z najwybitniejszych polskich literatów Kornel Makuszyński. Jego ojciec, bardzo blisko związany z naszym regionem Edward Makuszyński, był weteranem armii austriackiej, który po zakończonej służbie osiadł w Brzozowie, gdzie pełnił funkcję pisarza urzędu kancelarii gminy. Młody Kornel dorastał w wielokulturowym Stryju, gdzie przesiąkał rodzinnym patriotyzmem i wielokulturowością miasta. Następnie przeniósł się do Przemyśla skąd wyjechał do Lwowa, gdzie ukończył gimnazjum oraz studiował polonistykę i romanistykę. Studia z romanistyki kontynuował następnie na paryskiej Sorbonie. Jego niespotykany talent literacki, jako pierwszy odkrył Leopold Staff, który spotkał 14. letniego Kornela w jednej z lwowskich cukierni, kiedy ten zajadając leguminę z sosem malinowym notował coś ukradkiem. Próby literackie młodego poety tak zaintrygowały Staffa, że ich spotkania stały się swego rodzaju rytuałem, w trakcie którego Leopold Staff, recenzował wiersze młodego poety.
Burzliwe dzieje pierwszej połowy XX. wieku sprawiły, że Makuszyński trafił w głąb Rosji, a następnie do Kijowa, gdzie w 1915 r. został prezesem Związku Literatów i Dziennikarzy Polskich oraz kierownikiem Teatru Polskiego. To właśnie w Kijowie Makuszyński był świadkiem rewolucji bolszewickiej, której barbarzyństwo i brutalność wywarła na nim ogromne piętno. Napisał wówczas, zbiór opowiadań o tytule „Radosne i Smutne”, zapewne nie spodziewał się, że jego dzieło literackie w którym precyzyjnie obnażał hipokryzję Ukraińców, ich chwiejność w obliczu narastającego, sowieckiego zagrożenia oraz absolutny bezsens komunizmu, sprawi że jego twórczość zostanie ocenzurowana, już w powojennej Polsce.
Skupmy się na książce „Radosne i Smutne”, gdyż jest ona absolutną perłą w twórczości Makuszyńskiego, perłą która została niemalże całkowicie zapomniana. Pierwszy raz dzieło wydano w 1922 r. i natychmiast zyskało statut bestselleru. Plastyczny język, którym autor opisywał świat ukraińskiego komunizmu, był tak realny dla współczesnych, że rysowane przez Makuszyńskiego obrazy zdawały się wychodzić ze słów, w które je ubrał i niemal za rękę prowadzić czytelnik wprost do opisywanych miejsc. Zresztą oddajmy głos mistrzowi Makuszyńskiemu: „Nie zapomnę do końca życia fizjonomii pierwszych ukraińskich bolszewików, którzy weszli do zdobytego Kijowa; przyszli z rewizją między innymi i do mojego zrujnowanego mieszkania, w poszukiwaniu broni. Najpierw tedy powiało, jakoby morowe powietrze: to połączone wonie wódki, okropnej machorki, brudu i juchtu. Potem się zwaliła gromada z pięćdziesięciu w szarych szynelach muzyków. Kałmuckie nosy i oczy chytre, na wsze strony biegające, podejrzliwe, a pożądliwie patrzące; każdy obwieszony pasami nabojów, każdy z karabinem i rewolwerem, który strzela niezmiernie łatwo, jeśli jego wściekłemu panu przyjdzie coś do zawszonej głowy. Straszny ten czambuł wszedł z brzękiem i hałasem, z wielkim tupetem i zgiełkiem, jak wchodzi gromada ludzi pijanych, na ich czele zaś, na czele tych nieszczęśliwych, bardzo nieszczęśliwych, starych, chorych na wściekłość głupców ich dowódca: czternastoletni żydek z rewolwerem w każdej ręce”.
Czym można dosadniej opisać bolszewizm? A to tylko niewielki urywek, ze wspaniałej całości. W dwudziestoleciu międzywojennym Makuszyński był jednym z najpopularniejszych pisarzy, obsypywany nagrodami i hołubiony za swoje wybitne dzieła, zwłaszcza te, skierowane do dzieci i młodzieży. Z tego jest również dzisiaj najbardziej znany, któż z nam nie zna: „O dwóch takich co ukradli księżyc”, „Awantury o Basię”, „Szatana z siódmej klasy” czy tytułowego „Koziołka Matołka”?
Spokojne lata II Rzeczypospolitej jednak bezpowrotnie minęły, a wraz z komunizmem upomnieli się o Makuszyńskiego ci, których ćwierć wieku wcześniej nazywał „chorymi na wściekłość głupcami”. Makuszyński po 1945 r. otrzymał zakaz publikowania, komuniści skazali go na zapomnienie i pozbawili środków do życia. Ostatnie 8 lat swojego życia spędził w maleńkim mieszkaniu w Zakopanem, gdzie utrzymywał się z datków dawnych przyjaciół i lekcji muzyki dawanych przez żonę. Zmarł w całkowitym zapomnieniu 31 lipca 1953 r.
K.Buczek