Są w historii Polski wydarzenia, które jak kamień węgielny stanowią fundament naszej tożsamości, budują poczucie dumy narodowej, podnoszą na duchu i stanowią moralny drogowskaz dla przyszłych pokoleń. W wyboistej historii naszego narodu, mamy ich bardzo wiele i nie sposób robić jakichkolwiek rankingów, czy zestawień, kto Polskę bardziej kochał! Przelana krew w tym czy innym miejscu, w tej czy innej epoce waży tyle samo i jest zawsze najwyższą ofiarą, godną absolutnego szacunku.
Pamięć i szacunek należą się również 330 polskim obrońcom Lwowa, którzy 17 sierpnia 1920 r., podjęli się straceńczej misji zatrzymania pędzącej na Lwów bolszewickiej armii Siemiona Budionnego i sami zdecydowali się zaatakować dziesięciokrotnie liczniejsze oddziały sowieckie. Kapitan Bolesław Zajączkowski, głównodowodzący misją, zdecydował się zdobyć i utrzymać położoną 30 km na wschód od Lwowa stację kolejową w Zadwórzu, by tym samym związać walką Bolszewików i dać czas miastu na przygotowanie obrony. Polacy w brawurowym ataku zdobyli stację i otaczające ją wzgórza, narażając się tym samym na szaleńcze kontrataki Moskali.
Nierówna walka trwała 11 godzin, w trakcie których obrońcy odparli kilkanaście ataków sowieckiej kawalerii. Kiedy skończyła się amunicja, dzielni Polacy ruszyli z bagnetami i kolbami na nacierających komunistów. W późnych godzinach nocnych, gen. Zajączkowski wraz z kilkoma pozostałymi przy życiu żołnierzami, ostatnimi nabojami odebrali sobie życie, by tym samy uniknąć pojmania.
Ten heroiczny czyn, powstrzymał ataki bolszewików i ocalił Lwów! Kiedy polskie odziały, po kilku dniach dotarły na miejsce bitwy, dokonały makabrycznego odkrycia. Wściekli Rosjanie dokonali tak niewyobrażalnej masakry polskich obrońców, że nieudało się zidentyfikować większości z poległych!
W 1927 r., kiedy państwowość polska okrzepła, w Zadwórzu usypano dwudziestometrowy kurhan z czterometrowym pomnikiem, pamiętającym to wydarzenie.
W trakcie odsłonięcia pomnika, padły słowa, że: „póki Polska będzie trwała, pamięć o bohaterach Zadwórza nigdy nie zginie”, czy aby na pewno?
17 sierpnia 2024 minęła 104 rocznica opisywanych zdarzeń. Z ogromnym bólem muszę stwierdzić, że nie odnotowałem żadnych wydarzeń, uroczystości państwowych czy nawet telewizyjnych wzmianek o bohaterach, którym złożyliśmy przyrzeczenie. Bohaterach wobec których mamy ciągle niespłacony dług wdzięczności! Pamiętajmy, że Ojczyzna to zbiorowy obowiązek wielu pokoleń, nie zaś instrument na którym grają przypadkowi trubadurzy…
Krzysztof Buczek