„I tylko pamięć została po tej katyńskiej nocy,
pamięć nie dała się zgładzić,
nie chciała ulec przemocy”.
Historia jest bezustannym przypominaniem o obowiązku pamięci. Obowiązkiem pamięci jest czerpanie ze skarbnicy przeszłości, w imię roztropnej teraźniejszości, w imię mądrego realizowania narodowej przyszłości. Pośród tych polskich obowiązków, które nie powinny zostać wypłukane ze świadomości zbiorowej, jednym z najważniejszych jest prawda o polskim doświadczeniu na Wschodzie.
Jesienią 1918 roku, po 123 latach zaborów powstała Polska jako kraj niepodległy. Minęło zaledwie 20 lat narodowego bytu i znowu na nasz kraj nadciągnęło zagrożenie. W kierunku Rzeczpospolitej, wyciągnęły ręce dwie potęgi; faszyzm i komunizm, dwa wrogie systemy, które wobec Chrystusowego prawa miłości przeciwstawiły bezbożną, napędzaną nienawiścią pogardę dla Polaków i Polski.
1 i 17 września 1939 roku, to dwie daty, które w dramatyczny sposób zapisały się w polskich dziejach. Wydawać by się mogło, że wtedy we wrześniu 1939 roku z zachodu i wschodu przyszedł potop i pochłonął wszystkich. Ogarnął Rzeczpospolitą, która wobec dwóch bezbożnych utopii: narodowego socjalizmu i komunizmu zawiniła tylko tym, że naród polski pragnął żyć w wolności, wierny wierze ojców i ojczystym tradycjom. Tysiące obywateli zostało oderwanych od rodzinnych domów i zagród i skazanych na poniewierkę w łagrach, więzieniach. Ich pobyt na nieludzkiej ziemi był okupiony śmiercią wielu tysięcy polskich obywateli.
W notatce do Stalina z 5 marca 1940 roku, szef NKWD Ławrientij Beria stwierdzał; „W obozach dla jeńców wojennych NKWD ZSRS i w więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi w chwili obecnej znajduje się duża liczba byłych oficerów armii polskiej, byłych pracowników policji i organów wywiadu, członków ujawnionych kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych, uciekinierów i innych. Wszyscy są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego”. Oceniając, że wszyscy polscy jeńcy przetrzymywani w obozach oraz Polacy znajdujący się w więzieniach „są zatwardziałymi, nierokującymi poprawy wrogami władzy sowieckiej”, Beria wnioskował o rozpatrzenie ich spraw w trybie specjalnym, z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelania. Dodał też, że należy to rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia.
Ten zbrodniczy dokument podpisany przez Stalina, Woroszyłowa, Mołotowa i Mikojana stał się de facto rozkazem wykonania zbrodni ludobójstwa na polskich jeńcach. Obozy w Kozielsku, Ostaszkowie, Starobielsku okazały się dla nich krótkim przystankiem. Transporty śmierci z obozów do miejsc egzekucji rozpoczęły się w nocy z 3 na 4 kwietnia 1940 r. Jeńcy otrzymali przed wyjazdem prowiant na drogę. Sowieci jednocześnie rozgłaszali plotki, że Polacy być może niebawem będą na wolności lub rozpoczną służbę wojskową we Francji lub Anglii. To miało uspokoić emocje. Tymczasem, zgodnie z rozkazem Stalina, rozpoczęto ich likwidację. Rozstrzelano ponad 20 tysięcy polskich oficerów w Katyniu, Miednoje, Charkowie, Twerze i wielu innych miejscach ZSRR. Zlikwidowano elitę naszego narodu okrutnym, zdradzieckim strzałem w tył głowy. Część historyków zwraca uwagę na czasowy związek między sowieckim mordem, a podjętą przez Niemców „Akcją AB”, podczas której zabito ok. 3,5 tys. przedstawicieli polskiej elity intelektualnej. Obie operacje z wiosny 1940 r. można traktować jako zawartą w „Tajnym protokole” do niemiecko-sowieckiego traktatu z 23 sierpnia 1939 r. współpracę przy likwidowaniu „agitacji polskiej”. Argumentem przesądzającym wymordowanie polskich oficerów była też pamięć Stalina o klęsce roku 1920. Podczas śledztwa sowieckiej prokuratury wojskowej w 1990 r., były szef Zarządu ds. Jeńców Wojennych NKWD Piotr Soprunienko zeznał: „Chodziły słuchy w 1940 r., że rozstrzelanie polskich jeńców zostało przeprowadzone na mocy decyzji Stalina, który nie mógł wybaczyć klęski Armii Czerwonej pod Warszawą w 1920 roku”. Stalin wiedział doskonale, że jeśli przetrwa elita inteligencji polskiej, to zapanowanie nad Polską po wojnie będzie znacznie trudniejsze. Polscy patrioci musieli zatem zginąć, bo stanowili przeszkodę na drodze do zniewolenia Polski, do urzeczywistnienia sowieckiego planu podboju. Dla Stalina, ci wykształceni i bardzo patriotycznie wychowani Polacy, byli Polską właśnie, takim ziarenkiem, które gdziekolwiek rzucisz - wykiełkuje. Wrócą do Polski i zrobią w niej Polskę.
Prawda o Katyniu była ukrywana przez dziesięciolecia. Ukrywali ją nie tylko sami sprawcy tej masakry, ale też władze powojennej Polski. O tej zbrodni nie wolno było pisać i mówić. W polskich szkołach na lekcjach historii był to temat tabu. Szykany czekały wszystkich, którzy ośmielali się przypominać tę prawdę.
Historia lubi zataczać koło. Po raz drugi katyńska ziemia upomniała się o polską krew 10 kwietnia 2010 roku. Kolejny raz elita polskiego państwa, która w naszym imieniu poleciała do Katynia, upamiętnić pomordowanych Rodaków, zginęła w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem.
W rocznicę mordu katyńskiego oddajemy hołd wszystkim, którzy własnym życiem przypieczętowali bezgraniczną miłość do Ojczyzny w pamiętnym kwietniu 1940 roku, a także tym, którzy oddali życie w kwietniu 2010 roku.
Wśród pomordowanych na Wschodzie polskich jeńców, 13 oficerów pochodziło z Rymanowa. 14 kwietnia 2012 roku, w ramach programu „Katyń- ocalić od zapomnienia”, obok cmentarza komunalnego posadzono 13 Dębów Pamięci, poświęconych naszym Rodakom. Posadziły je rodziny ofiar, przy każdym dębie znajduje się kamień z tablicą pamiątkową informującą, komu jest poświęcony. Naprzeciw symbolicznych drzew stoi obelisk upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej.
Niech pamięć o wielkich czynach Polaków, ich heroizmie i poświęceniu będzie dla nas najlepszym przykładem jednoczenia wysiłków w budowaniu narodowej tożsamości i utrwalaniu świadomości, że wolna i niepodległa Polska jest naszym wspólnym dobrem.
Zygmunt Pelczar