Kazanie na Niedzielę Trójcy Świętej wygłoszone w kaplicy Kalwarii Rymanowskiej 16.06.2025 r
Drodzy Bracia i Siostry, dzisiaj stajemy wobec najgłębszej tajemnicy naszej wiary. Trójca Przenajświętsza. Jeden Bóg w trzech Osobach: Ojciec, Syn i Duch Święty. Nie trzech bogów. Nie jedna osoba w trzech przebraniach. Ale trzy Osoby w jednej naturze – zjednoczone nierozerwalną wspólnotą miłości.
To nie jest abstrakcyjna idea, nieosiągalna dla człowieka konstrukcja teologiczna. To prawda, która ma być dla nas wzorem. Bo Bóg w Trójcy Świętej uczy nas, że prawdziwe życie to nie samotność, ale relacja. Nie dominacja, ale współistnienie. Nie władza, ale miłość.
I kiedy dzisiaj stoimy tutaj, na Górze Kalwarii Rymanowskiej, u stóp krzyży, które prowadzą nas przez tajemnice Męki Chrystusa, nie możemy nie wspomnieć tych, którzy ten Święty szlak stworzyli. Hrabina Anna z Działyńskich Potocka i jej mąż Stanisław Potocki – ich dzieło to nie tylko fundacja, ale wyraz ich duchowego życia, zanurzonego w Trójcy Świętej.
Tajemnica wspólnoty i miłości – obraz Trójcy Świętej.
Kiedy myślimy o Trójcy Świętej, widzimy jedność. Ojciec kochający Syna, Syn posłuszny Ojcu, Duch, który jest tą miłością rozlewaną w sercach. I ta Boża jedność stała się wzorem dla Anny i Stanisława.
Ich małżeństwo nie było tylko związkiem arystokratycznym. Było sakramentalną wspólnotą działania, modlitwy, miłości i ofiary. Nie byli dwiema osobami, które prowadzą osobne działalności. Byli jak Ojciec i Syn – wciąż ze sobą, dla siebie i dla innych.
Fundacja Drogi Krzyżowej w Rymanowie, z kaplicami rozsianymi po wzgórzach, powstała nie z nadmiaru bogactwa, ale z głębokiej potrzeby duchowej. Potoccy widzieli, że w tych beskidzkich okolicach potrzeba miejsc, gdzie prosty człowiek spotka się z Bogiem nie tylko w kościele, ale i w przyrodzie, na modlitwie, w ciszy.
Anna pisała: „Chciałam, by lud prosty mógł przejść drogę Chrystusa nie tylko w sercu, ale i nogami, w trudzie wspinania się, w łzach i ciszy natury. Bo tylko kto idzie z Nim, może Go naprawdę spotkać”.
Trójca Święta objawia się w konkretnych czynach, Bóg Trójjedyny to Bóg działający. Ojciec stwarza. Syn zbawia. Duch uświęca. Taką samą dynamikę miało życie Potockich. Ich małżeństwo było nie tylko osobistą relacją, ale fundamentem wspólnej służby.
W ich dworze w Rymanowie nie było tylko salonów – były też ochronki, apteka, ambulatorium, piekarnia, kuchnia i pralnia dla ubogich. Ich codzienność to nie było życie „z wysokości”, ale ciągła gotowość do dzielenia się tym, co posiadali. Anna wspominała: „Gdy rano wychodziliśmy na dziedziniec, czekały już matki z dziećmi, chorzy i głodni. Mąż mój mówił: ‘Niech nasz dom będzie dla nich przystanią.” I był. W „Moim pamiętniku” Anna Potocka opisuje też moment, gdy na ich ziemiach odkryto wody mineralne: „Nawet nie śniliśmy, że nasze lasy skrywają taką łaskę Bożą. Woda, która daje życie, okazała się być wodą, która leczy.” Stanisław Potocki mówił: „Ta woda nie dla nas jest dana, ale dla tych, których nie stać na lekarza. Dla wieśniaka, dla sieroty, dla chorego dziecka”.
Czyż nie to czyni Duch Święty? Ożywia, uzdrawia, przemienia. A oni byli narzędziem Ducha Świętego na tej ziemi.
Potoccy nie zatrzymali tego wspaniałego odkrycia dla siebie. Nie uczynili z uzdrowiska luksusu dla wybranych. Wręcz przeciwnie. Z głębokiego poczucia chrześcijańskiej odpowiedzialności postanowili uczynić z Rymanowa-Zdroju miejsce otwarte także dla najuboższych – zwłaszcza chorych i osieroconych dzieci.
„Gdy przyjechały pierwsze dzieci z Przemyśla – wychudzone, blade, z zapadłymi policzkami – Stanisław nie mógł powstrzymać łez i powiedział: „To dla nich Pan Bóg dał nam tę wodę’”.
Rymanów-Zdrój nie był więc tylko kurortem — był ucieleśnieniem chrześcijańskiej miłości społecznej. To było miejsce, gdzie miłość Trójcy Świętej — miłość, która uzdrawia — stawała się rzeczywistością.
Można powiedzieć że dom Potockich był prawdziwą ikoną Trójcy Św. Był tam Ojciec – stanowczy i opiekuńczy Stanisław. Była Matka – czuła i gorliwa Anna. I był Duch – obecny w dzieciach, sierotach, pielęgniarkach, chorych, w modlitwie i pracy, która od rana do nocy wypływała z tego miejsca.
Przy stole w ich dworze zasiadały dzieci bezdomne i profesorowie, duchowni i ubodzy. Ich gościnność nie była zwyczajem, lecz Ewangelią w praktyce. Ich dom był jak Kościół – otwarty, modlący się, działający.
W czasach, gdy wokół panowała bieda, choroby i analfabetyzm, Potoccy tworzyli coś nowego. Nie tylko „pańskie dobro”, ale dobro wspólne – duchowe, edukacyjne i społeczne.
Gdy wybuchła epidemia cholery, Potoccy otworzyli swoje piwnice jako szpital polowy. Sami pomagali opatrywać chorych, a Anna napisała wówczas: „Wiedziałam, że mogę umrzeć, ale przecież nie mogłam pozwolić, by oni umierali bez opieki.”
Bóg w Trójcy Świętej nie jest tajemnicą zamkniętą w teologii, jest wzorem życia. Mamy żyć tak jak On: – w jedności, – w służbie,– w miłości,– i w otwartości na potrzebujących. Anna i Stanisław Potoccy byli tego przykładem.
Ta kalwaria, po której ścieżkach wędrowaliśmy, jest jak ikona Trójcy. Bo Jest Ojciec – w majestacie Stwórcy nieba i ziemi. Jest Syn – cierpiący, bity, upadający. I jest Duch – w milczeniu Matki, w łzach kobiet, w spojrzeniu setnika, w zmartwychwstaniu.
Potoccy nie chcieli zbudować pomnika. Chcieli stworzyć modlitewną drogę, przez którą ludzie zbliżą się do Boga. Dzisiaj i my przeszliśmy tą drogą, dzięki nim, ale nie dla nich - dla Chrystusa.
Bóg Trójca Święta nie wzywa nas do teorii, lecz wzywa do życia, do jedności w małżeństwie, do wspólnoty w rodzinie, do dzielenia się z potrzebującymi, do ofiarowania swojego czasu, modlitwy, majątku – dla dobra innych. Anna i Stanisław pokazali, że to możliwe. Ich wiara nie była prywatna, lecz była żywa, działająca, promieniująca.
To dzięki nim Kalwaria Rymanowska jest miejscem objawienia Trójcy Świętej w historii – objawienia Boga, który działa przez ludzi pokornych, wiernych i ofiarnych.
Czy budujemy nasze domy na modlitwie, jak Potoccy, czy tylko na pieniądzu i wygodzie?
Bo dziś Polska potrzebuje świętych rodzin, ojców, którzy są jak Bóg Ojciec – mocni i odpowiedzialni. Potrzebuje matek, które są jak Syn – ciche, cierpliwe, pełne miłości. Potrzebuje dzieci, które żyją w Duchu Świętym – z zaufaniem, czystością, otwartością na Boga. Dziś, na tej Kalwarii, Trójca Święta patrzy na nas i mówi: „Zobacz, jak bardzo cię kocham. Czy chcesz żyć na mój obraz?”
Niech przykład Anny i Stanisława Potockich, którzy zbudowali to miejsce z miłości do Boga i ludzi, będzie dla nas inspiracją.
Niech Kalwaria Rymanowska nie będzie tylko celem pielgrzymek czy popołudniowych wycieczek.
Niech będzie początkiem przemiany. Dla naszej rodziny. Dla naszej wspólnoty. Dla naszej Ojczyzny. Na chwałę Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.